hostinghostinghosting

Najstarsza macewa na Kujawach - odpowiedź na zagadkę

Żydzi w Pakości pojawili się w końcu XV wieku.
W XVI w. w miasteczku istniał już żydowski cmentarz – kirkut. Gdzie? Wiemy, że ten zlokalizowany przy ul. Mogileńskiej, zniszczony w czasie II wojny światowej i okresie PRLu a „zabudowany” przez współczesnych, powstał w połowie XIX w. Gdzie był więc ten pierwszy kirkut? Chyba nie wiemy, a może ktoś z Państwa może zasugerować jakąś lokalizację?

W 1655 r. w Pakości mieszkało 768 Żydów, w 1659 już tylko 163. Cóż wydarzyło się w międzyczasie? Latem 1655 r. granice Królestwa Polskiego przekroczyła armia szwedzka Karola X Gustawa. Szwedzki „blitzkrieg” już we wrześniu dotarł pod mury Krakowa, 18 listopada rozpoczęło się oblężenie Jasnej Góry. W tym czasie Szwedzi bezlitośnie okupowali i grabili polskie wsie i miasta.
W Inowrocławiu i Pakości wśród żydowskich mieszkańców znaleźli się zdrajcy, którzy podjęli współpracę z okupantem. Zdrada w ówczesnej Polsce nie była niestety postawą wyjątkową. Najazd szwedzki wsparła również „elita” państwa, polscy wielmoże. Szlachta wielkopolska 25 lipca 1655 r., po przegranej bitwie pod Ujściem, uznała zwierzchnictwo Karola Gustawa. Wśród świętujących szwedzkie panowanie (a właściwie ucztujących z tej okazji) byli wojewoda poznański Krzysztof Opaliński, wojewoda kaliski Andrzej Karol Grudziński i niemal całe wielkopolskie pospolite ruszenie. Nieliczni wierzyli w cud.

Szwedzka okupacja Pakości zapisała się historią męczeństwa ojca Urbana Sternalskiego, którego makabryczne szczegóły przynosi kronika konwentu. 14 maja 1656 r. do Pakości przybyły oddziały Stefana Czarnieckiego, pokonane kilka dni wcześniej w bitwie pod Kłeckiem. Zmęczeni żołnierze swoją złość i frustrację wyładowali na żydowskich mieszkańcach miasteczka. Oskarżeni o zdradę a przy tym zamożni pakoscy Żydzi stali się ofiarą pogromu.
Wielu zamordowano, liczni uciekli. Prawdopodobnie ofiarami żądnego łupów wojska byli i polscy mieszkańcy Pakości (ówczesna wojna rządziła się prawem rabunku i gwałtu, a szczególnie wtedy gdy król zalegał z żołdem). W wojennym szale zniszczono i żydowski cmentarz.

Kiedy nastał pokój ojcowie franciszkanie wraz z właścicielami miasta i jego mieszkańcami wznowili budowę kalwarii (rozpoczętą w 1628 i przerwaną przez Potop). W 1661 r. wzniesiono m.in. kaplicę Drugi Upadek w formie jerozolimskiej bramy. Dzisiaj nad budowlą szumią sosny, a przy jednym z narożników uważny pielgrzym/turysta zauważyć może kamień.
Na pierwszy rzut oka, zwykły głaz jakich wiele pozostawił na Kujawach lodowiec. Wystarczy jednak pochylić się nad kamieniem, wtedy dostrzeżemy dziwne, egzotyczne ryty. Hebrajskie litery układające się w napis „Yotah bat Shabtil”, który w tłumaczeniu brzmi „Jona córka Szabtila” (dziękuję za pomoc panu Marcinowi Levi Dudkowi). To kamień nagrobny, macewa. Chyba najstarsza na Kujawach. Pierwszy pakoski kirkut zniszczono w 1656 r. Ten kamień położono na grobie Jony w 1 połowie XVII a może już w XVI w. Ale dlaczego jest elementem kaplicy?
Myślę, że wykorzystany został wcale nie z antysemickich pobudek, lecz dla dodania autentyzmu powstającej kopii Jerozolimy, bowiem kopią Świętego Miasta Żydów jest właśnie pakoska kalwaria.
Pewnie inne macewy lub ich fragmenty wykorzystane zostały przy budowie kolejnych kaplic także w tym celu?

I tutaj warto raz jeszcze zatrzymać się nad swoistym paradoksem. Cmentarz i groby pakoskich Żydów zostały zniszczone. Coś co miało zostać zniszczone, ocalało. Co najmniej jedna z macew użyta została do budowy katolickiej kaplicy. Jeszcze bardziej paradoks ten widoczny jest w Inowrocławiu. Żydowskie cmentarze niemieccy barbarzyńcy zniszczyli, starli z powierzchni. Macewy przerobili na płyty chodnikowe i bruk. Zatarli historię, unicestwili jej fragment?
Nie. Macewy, poranione, połamane ocalały.
Są ich setki. To najstarsze groby inowrocławian, tak jak najstarszym pakoskim pomnikiem nagrobnym jest macewa „Jony córki Szabtila”.

Może w zrozumieniu tego paradoksu, wymykającego się racjonalnemu wytłumaczeniu pomogą słowa Jezusa z Ewangelii św. Łukasza (Łk.19.40), słowa wywiedzione pewnie z tysiącletniej żydowskiej tradycji: „Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą”.

(Marcin Woźniak)

----

hostinghostinghostinghosting

Drobiazg 54

Jeden epizod z długiej historii ikon.

W dniach od 23 września do 31 października 2015 roku w Muzeum im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu zorganizowano wystawę "Ikony Ocalone". Autorką współczesnych ikon jest Anna Maria Jankowiak Markiewicz, artystka mieszkająca pod Pleszewem. Pochodząca z Kujaw absolwentka III Liceum im. Królowej Jadwigi w Inowrocławiu, uczennica Małgorzaty Nijak-Kucharskiej. Absolwentka malarstwa na Wydziale Pedagogiczno- Artystycznym w Kaliszu (Filia Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu). Na otwarcie wystawy przybyło tak wielu gości, że zorganizowano dwa wernisaże tego dnia o godzinie 12.00 i 17.00. Ikony autorstwa Pani Anny pisane są (bo tak nazywa się proces tworzenia ikon) z wielką starannością i wzorcami sztuki bizantyjsko-ruskiej.

Jednak nie zawsze w historii wschodu wizerunki Chrystusa, Matki Boskiej czy świętych były przedmiotem czci czy zadumy. Ja chciałbym opisać krótko czasy rządów Leona III Izauryjczyka, który panował w Cesarstwie Bizantyjskim w latach 717-741. Leona jako obserwatora życia religijnego tamtych czasów raziła nadmierna pobożność ludu i oddawanie czci obrazom/ikonom w formie którą niekiedy można by nazwać bałwochwalstwem. W 726 roku za namową biskupów z Azji Mniejszej, którzy podzielali pogląd cesarza, wydał edykt przeciwko kultowi obrazów.
Wpływ na decyzję monarchy miało wielkie trzęsienie ziemi, które poczytano jako gniew boży za takie postawy. Należy dodać, że Leon dzieciństwo spędził w chrześcijańskiej Syrii, gdzie ludność, podobnie jak Arabowie wzbraniała się od przedstawiania na płótnie czy desce postaci Chrystusa, Maryji czy świętych zastępując "postać niebiańską" monogramem lub kwiecistym wzorem.

Ikonoklazm, był tą ideą, która interpretowała Pana Boga w sposób starotestamentowy- otóż w Judaizmie i w księgach Starego Testamentu jest mocno podkreślany zakaz tworzenia obrazu Boga. Dlaczego?
Ponieważ, nie powinno się ograniczać Nieograniczonego i sprowadzać do płaskiego obrazu. LECZ- i tu mamy stanowisko Ojców Kościoła, w tym Jana z Damaszku, wielkiego mistyka, który mówi, iż sam Pan Bóg zezwolił na uczynienie widzialnym, tego, kto jest Wszechmogący, a uwidocznił to najpełniej w przyjściu Swego Syna na ziemię. Czyż nie był to z krwi i kości widzialny człowiek? Od czasów Pana Jezusa mamy wśród nas Obraz żywego Boga, a ikony, uświęcone rytualnie w cerkwi tylko nas do Niego prowadzą najkrótszą drogą.

Od słów do czynów władca Bizancjum przeszedł w 13 roku swojego panowania. Nakazał wojsku oraz podległym sobie kapłanom zniszczyć wszystkie rzeźby/ikony i obrazy przedstawiające "postacie niebiańskie" w całym Cesarstwie Bizantyjskim. Poplecznicy Leona natrafili jednak na spory opór społeczeństwa i (większej części) duchowieństwa.
Największym oponentem cesarza został mnich Jan z Damaszku osiadły
w surowym klasztorze św. Saby
w Palestynie. Zakonnik ten napisał kilka rozpraw i listów do cesarza w których udowodnił, że nie ma nic zdrożnego w przedstawianiu świętości w postaci figury/obrazu czy ikony.

Niestety Leonowi większość swoich rozporządzeń udało się wprowadzić w życie. W czasie jego rządów i następców zniszczono ok. 70 % wszystkich obrazów w cesarstwie. Historia ta ma jednak pozytywny epilog. W roku 784 cesarzowa Irena, jej syn Konstantyn VI
i patryjarcha Tarasios zorganizowali sobór, który ogłosił kres ikonoklazmowi
i nazwał go herezją. Ikony niszczyli także z górą 1100 lat później Bolszewicy w Rosji, jednak nie ma to już wiele wspólnego z dylematami moralnymi cesarza Leona III.

Zdjęcie 1 - Ikona Matki Boskiej z Agia Napa - Cypr

Zdjęcie 2 - Anna Jankowiak-Markiewicz na tle jednego ze swoich dzieł

Zdjęcie 3 Ikona Św. Zofii z córkami, Ateny - Grecja

Zdjęcie 4 - Wernisaż wystawy ''Ikony ocalone'' 2015 r.

(Sebastian Jarecki)

---

hostinghosting

Szanowni Państwo, 16 marca rozpoczęliśmy na facebookowych łamach publikację naszych „drobiazgów”. Pierwszy z nich opowiadał o inowrocławskich bocianach, o ptakach zapowiadających wiosnę, nadzieję.

Zespół Pracowników merytorycznych Muzeum
im. Jana Kasprowicza Agnieszka Dzikiewicz, Katarzyna Kasiborska, Przemysław Dorsz i Sebastian Jarecki oraz nasi przyjaciele Hanna Dyktyńska,
Jan Cholewczyński i Dariusz Walczak przez kolejnych 9 tygodni przygotowali dla Szanownych Państwa
52 ilustrowane artykuły, serię zagadek, prezentację zbiorów i zabytków.

Dzięki znakom Państwa obecności i obserwowanym statystykom nabieramy przekonania, że nasza propozycja spotkała się z Państwa sympatią, że w tym trudnym i dziwnym czasie kilku osobom sprawiliśmy radość, inni zatrzymali się na chwilę i może zostali pokrzepieni. Wysyłane z zamkniętego Muzeum sygnały – efekty naszej pracy / naszego życia znalazły odbiorców. Dziękujemy za każde dobre słowo, każdy wyraz sympatii i docenienia. Pisanie dla Państwa było dla nas zaszczytem ale i przyjemnością.
Zapewniam, że to nie koniec...

Zastanawiając się w marcu nad kolejnymi tematami drobiazgów, jeden pomysł postanowiłem zachować
na ten właśnie dzień, ma moment ponownego otwarcia Muzeum. Zatem...

Drobiazg 53 Rzecz o Nadziei czyli jak upamiętnić wiosnę 2020 roku

Jedną z inowrocławskich legend jest opowieść o rzeźbie Thorvaldsena mającej rzekomo zdobić nasze miasto. Czy było zatem możliwe, że pomnik autorstwa wielkiego Duńczyka, określanego w XIX w. mianem drugiego Fidiasza, znajdował się w Inowrocławiu?

Najsłynniejsze realizacje Thorvaldsena w Polsce to warszawskie monumenty Mikołaja Kopernika i księcia Józefa Poniatowskiego. Najbardziej znana rzeźba, powielana w setkach kopii, to „Chrystus Miłosierny”z kościoła Panny Marii w Kopenhadze (1819).
Pełne patosu, hieratyczne wyobrażenie Jezusa zawładnęło religijną wyobraźnią chrześcijan XIXi 1 poł. XX w. Spotkać możemy je nawet na małych cmentarzach np. na grobach powstańca wielkopolskiego Franciszka Budnika w Ludzisku
czy nauczycielskiej rodziny Tollasów w Strzelnie.

W międzywojennym przewodniku Stanisława Waszaka znajdujemy enigmatyczną informację o rzeźbie Thorvaldsena, który w opisie ewangelickiego cmentarza poległych w czasie I wojny światowej zauważa obecność „pomnika z figurą kobiety.
Rzeźby sławnego artysty Thorvaldsena.
Z rzeźbą tą związana jest tragiczna historja, oparta na prawdziwym zdarzeniu”. Romantyczną opowieść przytacza Bogdan Dargel opisując inowrocławskie cmentarze innowierców w „Piaście” z 10 stycznia 1937 r. Znajdujący się wśród żołnierskich mogił pomnik wcześniej upamiętniać miał grób tragicznego kochanka. Chłopiec pochodził z bogatej niemieckiej rodziny Raspów z Miechowiczek. Zakochał się w biednej wiejskiej dziewczynie, Polce. Na związek ten kategorycznie nie zgadzał się ojciec chłopca. Zakochany młodzieniec popełnił samobójstwo. Ostatnim życzeniem tragicznego kochanka było,
by na jego grobie stanęła figura ukochanej.

Ojciec nigdy nie wypełnił woli syna, uczyniła to jednak jego matka. W 1906 r. z jej polecenia na mogile postawiono cynową kopię „Nadziei - Spes” Thorvaldsena z 1817 r. W czasie I wojny światowej rodzina Raspów opuściła Inowrocław ofiarowując figurę ewangelickiej gminie wyznaniowej, która postawiła ją pośród grobów 94 inowrocławian Niemców i 1 Anglika poległych w I wojnie światowej.
Z dokumentów przechowywanych w inowrocławskim archiwum dowiadujemy się, że na cokole znajdowała się inskrypcja z cytatem z Psalmu 68 (wers 21),jakże aktualnym dzisiaj, który w tłumaczeniu
Czesława Miłosza brzmi:
„Bóg dla nas jest Bogiem ocaleń, i Bóg,
Pan, ma władzę nad wrotami śmierci”.

Bogdan Dargel tak opisuje rzeźbę:
„Postać pięknej młodej kobiety, (…) zarzucona szatą przewiązaną od lewego biodra na prawe ramię,
w obnażonej ręce prawej trzyma symboliczny kwiat,
w lewej rąbek szaty, lewą nogę ma nieco wysuniętą naprzód, nogi w sandałach rzemieniowych.
Szata sięga do kostek, ułożona w piękne fałdy, dopełnia całości. Obecnie stoi na granitowym cokole na metr wysokim, dookoła którego postawiono niski żelazny płotek”. W prawej dłoni piękna dziewczyna niesie kwiat granatu - symbol wiecznego życia.
I tak alegoria Nadziei, siostra Snu (kojącego troski)
i Śmierci (przynoszącej ich kres) na krótko zagościła
w Inowrocławiu. W 1945 r. zniknęła. Z czasem zniknęły i otaczające ją groby. Pozostała legenda, jedna z najpiękniejszych inowrocławskich...

Czesław Sikorski pytał „Może uda się przywrócić miastu zaginione dzieło wielkiego rzeźbiarza?”
Jak mógłby wyglądać taki pomnik. W pod berlińskim Tegel, na grobie Karoliny von Humboldt, ustawiono pięciometrową jońską kolumnę zwieńczoną białym marmurowym wizerunkiem „Nadziei” zamówionym
u Bertela Thorvaldsena.

Piękna! Może zatem warto, gdzieś w Inowrocławiu postawić raz jeszcze pomnik „Nadziei”, przypomnieć dawną legendę ale i czasy wiosennej epidemii roku 2020, czasu strachu i czasu Nadziei.

Muzeum otwieramy dla Państwa z Nadzieją,
że Pałac przy Solankowej 33 znowu stanie się miejscem spotkań. Czekamy.

(Marcin Woźniak)

Ilustracja: Bertel Thorvaldsen, Spes, 1817, Muzeum Thorvaldsena w Kopenhadze (źródło fotografii: domena publiczna https://commons.wikimedia.org).

---

hostinghostinghosting

Drobiazg 52

List w butelce

Telefon dzwoni, na linii pan Mirosław Amonowicz z Ki24 informuje o kapsule czasu wydobytej w Batkowie i przekazuje kontakt do znalazcy. Dzwonię.
Odbiera pan Wojciech, rzeczywiście w czasie rozbiórki starego ogrodzenia szkoły w Batkowie młot rozkruszył zalaną w fundamencie butelkę, z której wypadła zapisana kartka papieru. List jest i można zobaczyć. Pytam o butelkę. Została stłuczona i raczej nie da się jej znaleźć. Trochę szkoda ale najważniejsza jest wiadomość z przeszłości. Jadę.

Przed starą pruską szkołą, jedną z wielu w okolicach Inowrocławia i jak zwykle zachwycającą swoją przemyślaną prostą architekturą, czekają panowie budujący nowe ogrodzenie. Podają zniszczoną kartkę w kratkę tzw. papieru kancelaryjnego. Pierwotnie list był złożony na pół i zrolowany. Do butelki wdarła się wilgoć stąd zniszczenia. Klękamy i z delikatnością rozwijamy list. Jest czytelny, niebieski długopisowy atrament.

Czytamy:

„Ogrodzenie szkoły zostało wykonane
w roku 1970. Natomiast podmuro-
wany został w lipcu 1971 roku
w czynie społecznym przez męża
Kier. Szkoły Ob. Gajewskiej Krystyny
Pomagali mu w tym synowie
których podpisy są na końcu
We wsi w tym czasie mieszkali tacy
gospodarze jak Śnieg Jan Goliwąs
[…] J. Kuźmiński Fiutak
Huli[sz] [………………] ki Tad[...]
[…………] Jaro[...]
Gaj[ewski] Krzysztof

Gajewski Leszek

Całość sygnuje swoista pieczęć z ukośnych krzyżyków. Wiadomość z 1971 roku, krótka historia sprzed 49 lat. Pewnie niektórzy podpisani pod listem jeszcze żyją. A w wiadomości pojęcia i zwroty dzisiaj nie używane, swoiste archaizmy takie jak „czyn społeczny” „Ob. - Obywatelka”. Prawdziwy drobiazg, migawka z przeszłości, prawie zdjęcie.

A kapsuła czyli butelka szczęśliwie także została odnaleziona. Niczym skamielina tkwi w kawałkach betonowego fundamentu obok fragmentów starych dachówek. Butelka po wodzie mineralnej, którą pewnie budowniczowie gasili pragnienie. Zwykłe i powszednie wydarzenie jakich wiele działo się wokół.
Prawie banał. Ale jednak ta grupa mężczyzn, pewnie trochę dla żartu, postanowiła wysłać nietypową wiadomość. 49 lat później list dotarł. I cieszy!!!

Ludzie piszcie listy, zamykajcie je szczelnie w butelkach, a potem głęboko zakopcie i może nawet zapomnijcie. Za 50 lat ktoś odnajdzie Waszą wiadomość, list z krainy objętej kwarantanną
i przypomni sobie o wiośnie 2020 r.
O bardzo dziwnym czasie.

Dziękuję panu Wojciechowi Tschrulowi z Biura Turystycznego Baszta i panu Arkadiuszowi Tuszewskiemu z Zakładu Ślusarskiego przy ul. Popowickiej za zgłoszenie znaleziska i proszę w nowym ogrodzeniu zatopcie kolejną butelkę z listem. Niech ta historia trwa.

(fotografie Krzysztof Drakulski, tekst Marcin Woźniak)

----------------

hostinghosting

Drobiazg 51

Secesja w zbiorach Muzeum im. Jana Kasprowicza

w Inowrocławiu część 2

Na gruncie rodzimej sztuki plastycznej secesja również zajmowała szacowne miejsce.

Wielu znamienitych artystów okresu Młodej Polski, tworzyło w jej duchu, lecz żaden z nich się jedynie do niej nie ograniczał. Było to zrozumiałe zważywszy na bogactwo nurtów rozkwitających w tej epoce.

W naszych muzealnych zbiorach znajdują się dwie prace, które szczególnie oddają ideę secesji.

Pierwszą z nich jest olej pt. ''Złota przędza'' z 1923 r., autorstwa Edwarda Okunia. ( zdj. 1)

Jest to najprawdopodobniej replika autorska zaginionego obrazu z 1905 roku. Dzieło przedstawia wyeksponowaną postać kobiecą, w tle amorki zaplatające sieć. Scena ta ma znaczenie alegoryczne. Jest to bogini przeznaczenia, snująca nić ludzkiego życia. Sama suknia natomiast jest wyraźnym odniesieniem do malarstwa prerafaelitów, którzy poprzez sztukę nawiązywali do bogactwa renesansu. Obraz wyróżnia przepych i piękno ornamentów.

Jest to dzieło, zdecydowanie przykuwające wzrok i warte zobaczenia.

Kolejnym autorem który w swej poetyce malarskiej stosował elementy charakterystyczne dla secesji był Teodor Axentowicz. Wczoraj tj. 13 maja minęła 161. rocznica urodzin tego wybitnego malarza. W kolekcji inowrocławskiego muzeum znajdują się cztery prace tego znanego artysty. Dziś zaprezentujemy Państwu pastel pod wiele mówiącym tytułem - ''Scena w ogrodzie. Faun i dziewczyna''. (zdj.2)

Faun jest mitologicznym bogiem lasów i opiekunem pasterzy, stąd pejzażowa sceneria dzieła.

Dodatkowo te mityczne stworzenia były wiązane z płodnością, co w połączeniu z faktem, iż kobieta przedstawiona na obrazie jest półnaga, nadaje dziełu otoczkę subtelnego erotyzmu, charakterystycznego dla twórczości Axentowicza.

Ze względu na patrona Muzeum, który żył na przełomie wieku XIX i XX, zbiory inowrocławskiej instytucji są szczególnie bogate w twórczość artystów z tamtego okresu. W całym Muzeum można odnaleźć jeszcze sporo secesyjnych akcentów. Już wkrótce zaprosimy Państwa do odszukania ich na muzealnych wystawach.

(Agnieszka Dzikiewicz)

---

hosting

''Światło moją inspiracją''

Przedstawiamy Państwu sylwetkę artysty,którego prace można będzie podziwiać już od najbliższej soboty.

Jerzy Szczęsny - magister sztuki Wzornictwa Przemysłowego. Absolwent Politechniki Koszalińskiej. Na co dzień grafik komputerowy.
Specjalizuje się w pejzażu, ale chętnie sięga także po tematy odbiegające od krajobrazu.
Inspirację czerpie z otoczenia, najczęściej
z własnych podróży. Zazwyczaj głównym ''bohaterem'' jego prac jest światło. Swoje prace prezentował
na wielu wystawach w kraju.
Aktualnie mieszka w Inowrocławiu.

Artysta tworzy w następujących technikach: malarstwo olejne, pastela sucha, akwarela i tusz.

Swoje prace prezentuje ma bieżąco na portalu społecznościowym Facebook:
Jerzy Szczęsny

---

hostinghostinghosting

Drobiazg 50

Secesja w zbiorach Muzeum im. Jana Kasprowicza
w Inowrocławiu część 1

Secesją nazywamy styl występujący w sztuce na przełomie XIX i XX wieku. Był on jednym z kierunków, które silniej odznaczyły się w okresie Młodej Polski. Bardzo dynamicznie rozwijał się, by na początku
XX wieku osiągnąć swoje apogeum. Wizualnie secesja prezentowała się bardzo urokliwie, spełniając zasadniczą funkcję zdobniczą. Dziedziną szczególnie przez nią zdominowaną było rzemiosło artystyczne. Dotychczas kontakt ze sztuką był zazwyczaj przywilejem ludzi zamożnych. Artyści secesyjni próbowali zmienić tę postać rzeczy, sprawiając by każdy mógł z nią obcować.

Największym wyzwaniem była tu cena materiałów twórczych. Dlatego zaczęto kreować sztukę przy użyciu tanich i powszechnie dostępnych surowców,jak cyna, szkło czy ceramika. Novum było także wprowadzenie produkcji masowej.
Twórcy projektowali wzory, które były fabrycznie powielane. Największe firmy zatrudniały znanych artystów, jako swoich projektantów. Podrzędne z kolei produkowały nieciekawą masówkę. Tak czy inaczej secesja trafiała pod strzechy ogółu społeczeństwa.

Podejście z założenia słuszne, stało się później jednym z największych zarzutów stawianych wobec secesji. Przeciwnicy oskarżali ją o trywializacje i pozbawienie sztuki wyjątkowości i elitarności.

Najbardziej charakterystyczne dla secesji były motywy kwiatowe i zwierzęce. Szczególnie popularne były wizerunki płazów, gadów, ryb, ptaków i owadów. Często uwieczniano również kobiety, eksponujące długie rozpuszczone włosy. W nurcie tym wyczuwalna jest także fascynacja kulturą japońską i mitologią.

Secesja pojawiała się wszędzie tam gdzie występowała sztuka lub przejawy artyzmu.
Była zatem powszechnie wykorzystywana również przez drukarnie i wydawnictwa. Szereg ówczesnych publikacji zdobiły secesyjne winiety i ilustracje.
O czasopiśmiennictwie okresu Młodej Polski mogą Państwo przeczytać w drobiazgu 34 i 35. Na zdjęciu prezentujemy jedną z ilustracji autorstwa Stanisława Wyspiańskiego. (zdj. 1)

W dziedzinie młodopolskiego rzemiosła artystycznego, szczególną sławę zyskały wielowarstwowe, trawione szkła Emile’a Gallé.
Był on francuskim projektantem, tworzącym głównie dzieła szklane, meble oraz biżuterię. Były student botaniki, swoją fascynację światem roślin wykorzystywał przy pracy twórczej. Wykształcił swój własny charakterystyczny styl. Stosował nowatorskie, samodzielnie wymyślone techniki pracy. Dzieła sztuki wychodzące spod jego rąk zachwycały pięknem, bogactwem form i ornamentów. Jego wazony, misy czy kielichy charakteryzowała pewna delikatność
i ulotność, będąca przejawem młodopolskiego symbolizmu. W kolekcji secesyjnych szkieł należących do Muzeum im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu znajduje się wazon, będący dziełem tego artysty.
(zdj. 2 i 3)

(Agnieszka Dzikiewicz)

----

hosting

Drobiazg 49

Legenda o patronce górników

Dzieje Inowrocławia niewątpliwie związane są z pokładami soli na Kujawach. Wydobywanie soli w naszym mieście miało wpływ przez lata na losy dzisiejszego Inowrocławia i regionu. W zbiorach Muzeum im. Jana Kasprowicza dotyczących historii kopalni soli możemy podziwiać wiele cennych pamiątek, w tym obraz przedstawiający patronkę górników.

Na przestrzeni wieków różne rzemiosła otrzymywały swojego patrona lub patronkę, często mistrzów w danej dziedzinie pracy. Święty Izydor został patronem rolników i opiekujących się zwierzętami, św. Katarzyna – patronką kolejarzy, św. Krzysztof patronem kierowców, a patronką wszystkich górników została św. Barbara.

Święta Barbara jest jedną z tych świętych, których akta zaginęły. Większość informacji na temat jej życia, zaczerpnąć można ze średniowiecznych legend. Wywodziła się z pogańskiej rodziny mieszkającej w Izmir (tereny dzisiejszej Turcji), urodzona pod koniec III wieku, córka Dioskura, bogatego i wpływowego człowieka. Jako jedyna jego córka była jego oczkiem w głowie. Zauroczony w niej ojciec spełniał jej każde zachcianki. Barbara oprócz pokaźnego posagu, wyrosła na inteligentną i obdarzoną wielką urodą kobietę, toteż o jej względy ubiegało się wielu mężczyzn. To powodowało coraz większą zazdrość je ojca. Dioskur chcąc chronić swoją wielką miłość zbudował dla niej wieżę. W niej w luksusowych warunkach mogła czuć się bezpieczna i schronić się przed licznymi zalotnikami. Otoczona opieką licznej służby i najlepszych nauczycieli, młoda panna mogła również zgłębiać swoją wiedzę z różnych dziedzin nauki.

Jednym z nauczycieli okazał się jednak chrześcijański mędrzec Orygenes, którego nauki wywarły bardzo duży wpływ na młodą kobietę. Ukryta za murami wieży w tajemnicy przed światem i ojcem przyjęła chrzest święty. Ojciec zatwardziały poganin dowiedziawszy się o tym wydarzeniu strasznie się rozgniewał, kategorycznie żądał zaprzestania praktyk religijnych. Konflikt pogłębił się gdy córka zaczęła wywierać wpływ na przejście ojca na wiarę chrześcijańską. Czarę goryczy przelał fakt, że Barbara odmówiła wyjścia za mąż za wskazanego przez ojca kandydata. Dalsza część legendy mówi o ucieczce młodej Barbary z wieży. Szalony Dioskur rzucił się w pościg za córką , która uciekła do lasu. Tu przy skale dogonił ją ojciec z mieczem z zamiarem pozbawienia życia.
Gdy się zamachnął... skała się rozstąpiła, tworząc jaskinię w której się schowała. Niestety jakiś czas później Barbara została ujęta przez współpracowników ojca. Osadzona w więzieniu
i torturowana, nie wyrzekła się swojej wiary i miłości do Chrystusa. Ostatecznie została skazana na ścięcie, a sam wyrok dokonał ojciec około roku 305.
Według legendy gdy Dioskur odebrał życie swojemu dziecku, spotkała go surowa kara, niebiosa przecięła błyskawica, która go uśmierciła.

Przez lata te dramatyczne wydarzenia obiegały cały chrześcijański świat. Wielkim orędownikiem
św. Barbary był papież Grzegorz Wielki żyjący na przełomie VI i VII wieku. Również w Polsce kult św. Barbary był zawsze żywy. W modlitewniku Gertrudy, córki Mieszka II wspominana jest pod datą 4 grudnia. W dniu wspominania Świętej obchodzone jest tradycyjne święto górnicze – ''Barbórka''.
Św. Barbara patronuje również Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Jest orędowniczką w czasie burzy i pożarów.

W ikonografii św. Barbara przedstawiana jest w długiej tunice i w płaszczu, z koroną na głowie, niekiedy
w czepku. W ręku trzyma kielich i hostię (symbol Eucharystii). Czasami ukazywana jest z wieżą, w której była więziona (wieża ma zwykle 3 okienka, które miały przypominać Barbarze prawdę o Trójcy Świętej), oraz z mieczem, od którego zginęła.

Muzeum im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu w swoich zbiorach posiada piękny obraz olejny przedstawiający patronkę górników, autorstwa inowrocławskiego górnika B. Mikołajewskiego z 1947 roku. Obraz przez kilkadziesiąt lat znajdował się na V poziomie inowrocławskiej kopalni soli na głębokości 542 metry pod powierzchnią ziemi. Codziennie górnicy rozpoczynający i kończący pracę mogli pomodlić
się do swojej patronki o zdrowie, bezpieczną pracę i powrót na powierzchnię ziemi.

(Przemysław Dorsz)

 

----

hostinghosting

Drobiazg 48

Młodopolskie środowisko artystyczne - Julian Fałat

Julian Fałat żył w latach 1853 – 1929. Był artystą niezwykle zasłużonym dla rodzimej sztuki. To właśnie jemu w dużej mierze zawdzięczamy niezwykły wręcz jej rozkwit na przełomie wieku XIX i XX.

W okresie pozytywizmu, dyrektorem Szkoły Sztuk Pięknych w Krakowie był jeden z najsłynniejszych polskich malarzy - Jan Matejko. Hołdował on malarstwu historycznemu na wskroś realistycznemu. Jego poczet królów i książąt polskich do dziś zdobi niejedną szkolną salę historyczną.
Był niekwestionowanym mistrzem w swej dziedzinie
i posiadał liczne grono uczniów i zwolenników.
W tamtych czasach, jak zresztą i obecnie, Kraków był jednym z ważniejszych ośrodków kulturalnych w Polsce. Kierunki i trendy które były wprowadzane w stolicy Małopolski, rozprzestrzeniały się na cały kraj. Pod względem tematycznym i kreatywnym polska sztuka w tamtym czasie niestety była dość uboga.
Tę postać rzeczy zmienił właśnie Julian Fałat, kiedy to po śmierci Jana Matejki powołany został na jego stanowisko.

Fałat był wtedy już artystą dojrzałym, otwartym na nowe kierunki i świadomym niewykorzystanych możliwości, które daje swoboda twórcza. Od razu zrewolucjonizował skostniałe podejście do sztuki, uwalniając ją z oków realizmu. Zreorganizował strukturę uczelni, znacznie ją unowocześniając.
Za cel stawiał sobie wykształcenie pokolenia młodych artystów, którzy będą mogli rozwijać swą indywidualność, jednocześnie odbierając gruntowe techniczne przygotowanie. Fałat pragnął sztuki świadomej, niczym nieograniczanej. Do tematów studiów zaliczano: akt, portret, martwą naturę, kompozycję czy plenery. Te ostatnie były całkowitą nowością. Niezwykle prężnie zaczął rozwijać się niedoceniany wcześniej pejzaż, aż jego katedra zajęła miejsce uprzednio wiodącej prym katedry malarstwa historycznego. Ogromne znaczenie w procesie zmian miała także kadra wykładowców, poszerzona o młodych, zdolnych, nowoczesnych i odnoszących sukcesy artystów. Byli to m.in. Leon Wyczółkowski, Teodor Axentowicz, Jan Stanisławski, Jacek Malczewski, Konstanty Laszczka, Józef Mehoffer czy Stanisław Wyspiański. Zgromadzenie tak wielu, wspaniałych twórców w jednym środowisku silnie wpłynęło na całokształt artystycznych dokonań epoki. W rodzimej sztuce zapanowało zdecydowane ożywienie i różnorodność.

Sam Julian Fałat był także niezwykle utalentowanym artystą. Dzieła jego noszą znamiona impresjonizmu, który oczywiście nie doszedł w Polsce do głosu tak silnie, jak w przypadku innych europejskich krajów. Zajął jednakże szacowne miejsce, a jego echa zauważyć można w pracach wielu późniejszych artystów.

Zdecydowanie najczęściej wybieraną przez Fałata techniką była akwarela. Wielokrotnie podkreślał,że jej rozlewność pozwalała mu uzyskiwać blade tony o płynnych konturach, nieosiągalne w technice olejnej. Najczęściej tworzył akwarele o sporych rozmiarach,
co było dość wyjątkowe dla tej formy malarskiej.
Był gorącym orędownikiem pejzażu. Szczególnie lubował się w sceneriach śnieżnych oraz scenach przedstawiających polowania. Był artystą niejednoznacznym. Pomimo faktu, iż powołał zespół profesorów tworzących głównie w duchu modernizmu, sam często reprezentował tradycje realistyczne,
choć już w unowocześnionej wersji. Na muzealnych salach inowrocławskiej instytucji odnajdą Państwo dwie akwarele będące dziełem tego artysty.
Są to pejzaże przedstawiające dwie pory roku.
Obie prace zostały wykonane w miejscowości Bystra, gdzie Fałat osiadł po rezygnacji ze stanowiska rektora krakowskiej uczelni.
Pierwszą z nich jest ,,Bystra – pejzaż jesienny’’,
a drugą ,,Wesele góralskie’’ - kojarzony z tym artystą pejzaż zimowy.

(Agnieszka Dzikiewicz)

---

hostinghostinghostinghostinghosting

Drobiazg 47

Delfiny 🐬🐬🐬 czyli żeglując  przez Ino

Między Inowrocławiem a Bałtykiem jest około
200 kilometrów „suchego” lądu. Aby spotkać delfiny nie trzeba jednak wyjeżdżać nad morze.
Miejscem fascynujących poszukiwań i obserwacji może stać się Inowrocław. Interesujące nas morskie ssaki występują bowiem jako element dekoracji architektonicznej XIX- i XX-wiecznych budynków. Fasady inowrocławskich kamienic pokryte są ornamentyką czerpiącą z dziedzictwa dawnych stylów architektonicznych, poczynając od sztuki starożytnych Egipcjan, Greków i Rzymian.
Jednym z najdziwniejszych motywów dekoracyjnych spotkanych w naszym mieście są właśnie delfiny.
W starożytności wiązane z przedstawieniami bóstw morskich. W sztuce nowożytnej rozpowszechnione szczególnie w dziełach z epoki renesansu, będących inspiracją dla wznoszonych powszechnie w XIX i XX w. eklektycznych budowli.

Nasz „rejs” ulicami Inowrocławia rozpocznijmy
w porcie Solankowa 33, siedzibie Muzeum.
Fasadę pałacu mieszczańskiego w dwóch miejscach zdobią pary stylizowanych delfinów otaczających kartusz z datą 1896, rokiem powstania budynku. Kolejną parę tych morskich ssaków, wyskakujących
nad falami wylewającymi się z rogów obfitości, spotkamy przy ul. św. Ducha 23 (również wokół kartusza, tym razem z datą 1897).
Podobieństwo wystroju kamienicy i pałacu-gmachu muzeum wskazuje na ten sam warsztat sztukatorski, związany pewnie z przedsiębiorstwem budowlanym Bernarda Schwersenza. Najpiękniejsze dwie pary delfinów skrywa kamienica przy ul. Solankowej 50, dom własny Kazimierza Przyłuskiego, innego inowrocławskiego budowniczego. Delfiny zostały przedstawione w antytetycznym układzie z ogonami przechodzącymi w roślinną wić.

Nasuwa się pytanie dlaczego właśnie delfiny?
Ich popularność wynika z ich wdzięcznego usposobienia i przyjaznych zachowań wobec człowieka. W wyobrażeniach starożytnych właśnie delfiny przewoziły dusze zmarłych na Wyspy Szczęśliwe. W sztuce chrześcijańskiej stały się atrybutem Chrystusa Zbawiciela (Delphinus Salvator). Były symbolem szybkości i światła.
Wykorzystywane w architekturze XIX i XX wieku
nie niosą już jednak tak poważnych znaczeń.
Ich obecność sprowadza się wyłącznie do funkcji czysto dekoracyjnej, radosnego ożywienia ciężkich i poważnych mieszczańskich zdobień.

Powstałe w latach 70 XX w. sgraffito (ornament „wydrapany” w wielobarwnym tynku) zdobi budynek dawnego sanatorium „Fregata”, przy ul. Daszyńskiego. Wizerunek żaglowca pod pełnymi żaglami
w towarzystwie pary delfinów jest dziełem Mariana Kokoszyńskiego (wyraźna sygnatura MK), wybitnego inowrocławskiego artysty. Opuszczony obiekt ulega degradacji. Żaglowiec za chwilę zatonie.
Z pewnością byłoby żal!

(Marcin Woźniak)

---

hostinghostinghostinghostinghosting

Drobiazg 46

Narodowy Dzień Zwycięstwa

Narodowy Dzień Zwycięstwa obchodzony 8 maja to stosunkowo młode święto. Ustanowił je 24 kwietnia 2015 Sejm RP ,,w celu upamiętnienia zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami” znosząc jednocześnie Narodowe Święto Zwycięstwa i Wolności z 9 maja.

Wyjaśnijmy zatem skąd ta rozbieżność w datach, choć obie dotyczą tego samego wydarzenia – zakończenia II wojny światowej w Europie.

W nocy, 7 maja 1945 r. w Reims, w kwaterze głównej Alianckich Sił Ekspedycyjnych w Europie został podpisany akt bezwarunkowej kapitulacji III Rzeszy.
W imieniu Aliantów akt podpisał generał Walter Bedell Smith oraz generał Iwan Susłoparow. W imieniu III Rzeszy akt podpisali generał Alfred Jodl, generał Wilhelm Oxenius i admirał Hans-Geor von Friedeburg. Akt miał wejść w życie 8 maja o godz. 23:01.
Ze względu na naciski ze strony Józefa Stalina, 8 maja w nocy (9 maja ok. godz. 0:16 czasu moskiewskiego) w kwaterze generała Żukowa w Berlinie podpisano drugi akt kapitulacji III Rzeszy. Pod tym dokumentem podpisali się w imieniu Aliantów generał Carl Spaatz, marszałek Arthur Tedder, marszałek Gieorgij Żukow i francuski generał Jean de Lattre de Tassigny.
W imieniu III Rzeszy pod dokumentem podpisali się feldmarszałek Wilhelm Keitel, admirał Hans-Georg von Friedeburg i Hans- Jürgen Stumpff.

Dlatego przez wiele lat rocznica kapitulacji III Rzeszy na zachodzie i w państwach bloku wschodniego była obchodzona w oddzielne dni. Obecnie przyjmuje się jednak datę 8 maja jako oficjalne zakończenie II wojny światowej w Europie. Ostatecznie II wojna światowa zakończyła się jednak 2 września 1945 roku, kiedy podpisany został akt kapitulacji Japonii.

Dla Inowrocławia II wojna światowa zakończyła się 21 stycznia 1945 r. kiedy to do miasta wkroczyli żołnierze 12 Korpusu Pancernego Gwardii gen. Mjra N. Tieljakowa ze składu 2 Armii Pancernej.

Przez wiele lat przypominał nam o tym Pomnik Wdzięczności - odsłonięty 22 lipca 1953 r., zdemontowany w marcu 2018 r.

(Katarzyna Kasiborska)

Na zdjęciach „Nowiny Inowrocławskie” nr 1 z dnia
17 lutego 1945 r. ze zbiorów Muzeum im. Jana Kasprowicza.

---

hosting

Powiat Inowrocławski

Sensacyjne odkrycie w Powiecie. Groby mają ponad 2 tys. lat!

W czasie prac budowlanych na prywatnej posesji w Orłowie znaleziono gliniane naczynie. Właściciel powiadomił muzeum. Okazało się, że odkryto... cmentarzysko sprzed 2200 lat!

- To niezwykłe odkrycie, o którym wiemy od kilku dni, jednakże publikujemy dziś, w przededniu Międzynarodowego Dnia Muzeów. Chcemy podkreślić jak ważną rolę pełnią muzea i ich pracownicy, posiadający umiejętności i wiedzę, dzięki którym możemy odkrywać i fascynować się historycznymi znaleziskami - mówi Starosta Inowrocławski Wiesława Pawłowska.

Wykop budowlany odsłonił skraj cmentarzyska pochodzącego z ostatnich wieków przed Chrystusem. Archeolodzy z Muzeum im. Jana Kasprowicza pod kierownictwem dyrektora tej placówki Marcina Woźniaka przebadali 3 groby, z czego dwa ciałopalne, w których szczątki zmarłych złożone były w niewielkich jamach i przykryte potłuczonymi rytualnie w czasie pogrzebu naczyniami.

Wśród popiołów udało się odnaleźć fragment przedmiotu z brązu - precyzyjnie wykonany nit z brązowego naczynia, które trafiło na Kujawy z południa Europy. Najciekaws